Ulubieńcy lutego

ulubiency lutego4.

W dzisiejszym poście chciałabym podzielić się z Wami ciekawymi produktami, które spodobały mi się w poprzednim miesiącu. Ulubieńcy lutego to głównie rzeczy, z mojej wishlisty, a także ciekawe zdobycze np. z konkursów. Jeśli jesteście ciekawi moich ulubieńców to zapraszam do dalszej części posta.

ulubiency lutego7.

Zegarek

Już od dawna szukałam ładnego zegarka z dużą złotą tarczą i koniecznie skórzanym paskiem w niezbyt wygórowanej cenie. Padło na elegancki egzemplarz marki Jordan Kerr z brązowym paskiem i z jasną tarczą. Zegarek jest nie tylko bardzo ładny, ale także dobrze wykończony, kolejnym plusem jest też cena ok. 130 zł.

IMG_2183 kopia.

Słuchawki

Bezprzewodowe słuchawki to prezent niespodzianka od mojego Walentego. Praktyczne łącze Bluetooth pozwala na większą swobodę, ponieważ nie muszę wszędzie nosić ze sobą telefonu, gdy słucham muzyki w domu. Fajną opcją jest też dotykowe podgłaśnianie/ ściszanie oraz przesuwanie piosenek za pomocą odpowiednio ułożonych palców na prawej słuchawce. No i nie mogę nie wspomnieć o fajnym designie, bo słuchawki mają fajną kolorystykę i nie są zbyt duże.

ulubiency lutego2

.

ulubiency lutego.

Peeling 

W lutym zakochałam się w dwóch niesamowitych produktach polskiej marki kosmetycznej Ministerstwo Dobrego Mydła. Mydło kawowe i cukrowy peeling śliwkowy zauroczyły mnie od pierwszego użycia. Peeling w kostce jest niesamowicie skuteczny, ładnie złuszcza naskórek bez stosowania wielkiej siły, zaś peeling cukrowy to nie tylko uczta dla zmysłów, dzięki pięknemu zapachowi, ale także cudowna i odczuwalna miękkość skóry po wykonanym złuszczaniu. Olejki zawarte w tym produkcie zostają na skórze po jego użyciu, więc nie jest potrzebny potem żaden balsam.

ulubiency lutego6

.

Krosno

O mojej nowej pasji wspominałam Wam już w poprzednim poście tutaj. Zakup krosna do tkania okazał się świetną decyzją, ponieważ tworzenie makatkowych dekoracji ściennych sprawia mi ogromną przyjemność, niesamowicie odpręża i pozytywnie nastawia. Tkanie jest bardzo proste i ciekawe, ciągle uczę się nowych technik.

ulubiency lutego5.

Poduszka

Trójkolorowa poduszka z Jysk,  którą kupiłam na wyprzedaży świetnie wpasowała się w styl panujący w moim salonie. Bardzo podoba mi się jej kolorystyka oraz ciekawy skórzany element.

ulubiency lutego3.

Marynarka preppy

Marynarki w stylu preppy szukałam już od dłuższego czasu, niestety bezskutecznie. Ale w końcu udało mi się kupić taką na vinted.pl. I tak za niewiele ponad 50zł mam piękną szarą marynarkę z H&M, która w składzie ma głównie wełnę.

I tyle! Co myślicie o moich ulubieńcach? Znacie te produkty? A może macie własnych ciekawych ulubieńców? Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach!

Opublikowano Bez kategorii | | 2 komentarzy

Makatki i kilimy, czyli tkane na krośnie dekoracje ścienne w stylu boho

makatka1.

Kolorowe makatki, czyli dekoracje ścienne zrobione z przeróżnych włóczek podobały mi się od bardzo dawna. Oglądałam je głównie na zagranicznych kontach na IG na zdjęciach przepięknych mieszkań zaaranżowanych w stylu boho tzw. bohemian home. Niedawno udało mi się kupić pierwsze w życiu drewniane krosno i zacząć przygodę z tkaniem.

Podstaw nauczyłam się oczywiście dzięki filmikom znalezionym na Youtubie, w wyszukiwarkę wpisując hasło „weaving, weaving loom„. Reszta to nauka na podstawie prób i błędów i wielu godzin spędzonych nad robótką.

IMG_2159 kopia

.

Na szczęście są to niesamowicie przyjemne godziny! Tkanie okazało się ogromną przyjemnością i chwilą prawdziwego relaksu, dlatego też nad robótką spędzam ostatnio każdą wolną minutę.

Dzisiejsze makatki i kilimy, w przeciwieństwie do tych z dawniejszych lat, kiedy to tkały nasze mamy i babcie są o wiele bardziej odważne. Bardzo podoba mi się w nich to, że mogą być tworzone całkowicie spontanicznie, z wielu różnych materiałów, z użyciem wełny, sznurków, różnokolorowych tkanin, i nie muszą być idealne, żeby były uznane za piękne i ciekawe.

IMG_2171 kopia

.

W swoich pracach wykorzystuję głównie włóczkę ze 100% wełny owczej (okazało się, że te włóczki są tańsze nawet od włóczki akrylowej, a także o wiele bardziej różnorodne), a także bardzo ciekawą wełnę czesankową. Dodatkowo używam włóczkę bawełnianą, która tworzy osnowę oraz korzystam z pomocy dużej igły, a także grzebienia z szerokimi zębami.

W tkaniu najbardziej podoba mi się to, że każda praca jest unikalna i wyjątkowa, a czas spędzony nad nią uczy cierpliwości i wyobraźni.  Uwielbiam skończone makatki wieszać na w różnych miejscach w mieszkaniu, bardzo podoba mi się to jak delikatnie wprowadzają do wnętrza styl indiański, etno.

makatka szara.

makatka brown4.

makatka indian rose4

 .

Co myślicie o takim hobby? Tkałyście kiedyś na krośnie a może chciałybyście dopiero spróbować swoich sił?

Moje makatki możecie kupić na www.lawendowybazar.pl.

 

Opublikowano Bez kategorii | | Skomentuj

Slow fashion i moja szafa na zimę

IMG_1991 kopiaOd momentu, w którym zainteresowałam się zagadnieniem Slow Fashion, czyli spokojną, przemyślaną modą, moja szafa całkowicie zmieniła swoje oblicze. Znajdują się w niej tylko ubrania, w których faktycznie chodzę i w których czuję się najlepiej. Przy zakupach zaczęłam zwracać największą uwagę na skład materiału, z którego jest uszyte ubranie, kupuję też ubrania w określonej gamie kolorystycznej, w której wyglądam i czuję się dobrze.

O mojej wiosennej Capsule Wardrobe już wspominałam na blogu planowanie jej było łatwe i przyjemne, ale to zimowa garderoba sprawiła mi nie lada problem. W mojej zimowej szafie najbardziej brakowało mi ciepłych swetrów i bluzek, więc będąc gdziekolwiek na zakupach ubraniowych szukałam głównie tej części garderoby. Poszukiwania rzadko były owocne, ponieważ większość swetrów jakie oferują popularne sieciówki to sam akryl, a wiedziałam, że tego typu swetra już nie założę ze względu na totalny brak komfortu czy ciepła. Szukałam więc głównie swetrów bawełnianych i z domieszką wiskozy.

Udało mi się dwukrotnie znaleźć taką perełkę w H&M: drugi sweter od góry – jasnoszary 40% bawełny, 30% wiskozy, 25% polyamidu za 40zł i 5% wełny oraz czwarty od góry – ciemnoszary melanż 60% bawełny i 40% wiskozy za ok. 70zł (póżniej widziałam go jednak w promocji za 40zł).

Akurat tak się złożyło, że do przymierzalni przechodziło się przez dział męski i na szczęście ponieważ tam znalazłam mój ideał – pierwszy z góry na zdjęciu karmelowy sweterek z kołnierzykiem w serek 80% wełny merynosa i 20% polyamidu za 60zł. W ogóle nie wygląda jak męski sweter, a rozmiar XS to chyba męski odpowiednik damskiej M-ki. Ogromnie ciepły, odrobinę gryzący ze względu na wełnę, więc potrzebuje bluzki lub koszuli pod spód, ale dla mnie idealny.

Pozostałe dwa swetry ze zdjęcia (3 i 5 od góry) to perełki wyszukane w second handzie. Pierwszy ma 60% wełny i 40% akrylu, zaś drugi ciemniejszy to asymetryczna włoska piękność – golf ze 100% wełny merynosa. Oba po 5 zł. Takie zakupy to największa satysfakcja, ale niestety trzeba się naszukać.

A jak wyglądają Wasze doświadczenia z tworzeniem idealnej zimowej szafy?

 

Opublikowano Bez kategorii | | 1 komentarz

Workspace – moje domowe biuro

domowe biuro1

My workspace

Moje domowe biuro to takie miejsce, w którym spędzam najwięcej swojego czasu. Właśnie dlatego zawsze staram się utrzymywać je w jak najlepszej organizacji i porządku, tak by praca była nie tylko efektywna, ale też przyjemna.

domowebiuro6.

domowebiuro5.

.

To nie jest ozdobne biurko, przy którym nigdy nie siadam, ale to moje prawdziwe firmowe centrum dowodzenia. Z tego miejsca piszę posty, odpisuję na maile oraz projektuję nowości do mojego sklepu. W tym miejscu mam wszystkie ważne notatki, karteczki, niezbędne artykuły biurowe oraz cały arsenał sprzętu, a czasem także towaru.

domowebiuro4.

Aby zmieścić to wszystko na tej niewielkiej powierzchni potrzebna była dobra organizacja przestrzeni. Idealne dla mnie okazały się szuflady w wielkim biurku (100cm szerokości), komódka Moppe z Ikei z szufladkami, a także druciany organizer. Obok biurka stoi też wielki industrialny stołek, który pełni rolę kolejnej półeczki, na której trzymam notesy do Bullet Journal oraz firmowe papiery.

domowebiuro2.

„Projektując” mój kącik do pracy zwracałam uwagę nie tylko na funkcjonalność danego przedmiotu, ale także na jego walory dekoratorskie. Dlatego w moim biurze nie znajdziecie plastikowych neonowych organizerów czy kolorowych notatników. Już od dawna stawiam przede wszystkim na jakość i oryginalność. Na szczęście we wnętrzach jest teraz silny trend jeśli chodzi o piękne przedmioty do biurowego użytku, więc o wiele łatwiej jest znaleźć tego typu produkty w sklepach. Nożyczki retro, metalowe linijki czy organizery na długopisy z betonu lub marmuru, kiedyś na takie produkty nie zwracaliśmy najmniejszej uwagi – miały być tylko użyteczne, ale dziś mogą być stylowe i po prostu piękne.

Jak widzicie domowe biuro wcale nie musi straszyć, a wręcz może być ciekawym elementem wystroju wnętrza.

A jak wygląda Wasze miejsce pracy?

Opublikowano Bez kategorii | | 10 komentarzy