Idealny lanolinowy krem do stóp wg przepisu z ZSK

Cześć Dziewczyny!

Dzisiaj mam dla Was recenzję kremu, który podbił moje serce całkowicie. Krem zrobiłam sama z półproduktów według genialnego przepisu podanego na stronie zrobsobiekrem.pl. Jest to bardziej masełko niż krem, dzięki swojej treściwej i gęstej konsystencji potrafił szybko zregenerować szorstką skórę moich stóp i szybko nawilżyć dłonie. Ale zacznijmy od początku.

Do wykonania kremu wykorzystałam ten przepis:

Krem lanolinowy z wyciągiem z dziurawca:

Składniki fazy A (olejowej)

9 g lanoliny (2 łyżeczki)
12 g wosku pszczelego (6 łyżeczek)
40 g wyciągu z dziurawca (43 ml )

Składniki fazy B (wodnej)

6,4 g gliceryny (1 łyżeczka)
33,5 ml wody

Musiałam go niestety lekko zmodyfikować, gdyż w swoich zbiorach nie posiadam wyciągu z dziurawca. Zamiast niego do kremu użyłam samorobionego maceratu nagietkowego wykonanego na oleju sezamowym,  dodatkowo zamiast tak dużej ilości wosku pszczelego, dodałam także masło mango.

Mój przepis wyglądał następująco:

Faza A (na zdjęciu):

  • 10 ml lanoliny
  • 5 ml wosku pszczelego + 15 ml masła mango
  • 43 ml maceratu nagietkowego

DSCF2063

Faza B:

  • 5 ml gliceryny
  • 33,5 ml wody

Faza dodatków:

  • 5 kropli konserwantu DHA BA

Ciepły krem wyglądał tak:

DSCF2065

 

 

 

 

 

 

Po całkowitym wystygnięciu zyskał wspaniałą konsystencję masła.

DSCF2073DSCF2072

Dlaczego zyskał moją sympatię? Oczywiście ze względu na fenomenalne działanie. Mogę je porównać jedynie z kremem do rąk Isana z mocznikiem. Masełko ma piękny zapach nagietka, łatwo się rozsmarowuje i szybko wchłania (jak na taką ilość olei i emolientów w składzie).  Szybko regeneruje suchą skórę pięt, sprawia, że są mięciutkie i nawilżone.   Nakładam go dość grubą warstwą po kąpieli, wkładam bawełniane skarpetki i idę spać. Rano stópki są jak u dziecka.

Na dłoniach działa jak rękawiczka – zostawia je miękkie i widocznie odżywione. Bardzo dobrze łagodzi moja wysypkę spowodowana AZS, natłuszcza i nawilża odwodnioną i podrażnioną skórę. Na smarowaniu nim zyskują także moje paznokcie, które bardzo lubią olejową regenerację, a także włosy, bo zwykle po wykremowaniu dłoni przejeżdżam nimi po końcówkach.

W czym tkwi fenomen działania tego masła? Oczywiście w doborze odpowiednich składników. Lanolina (służąca tutaj głównie jako emulgator) jest wspaniałym emolientem, który zapobiega odparowywaniu wody z naskórka, sprawia, że skóra jest gładka i miękka, naprawiając barierę lipidową naskórka. Wosk pszczeli uelastycznia i zmiękcza skórę, zaś masło mango ma działanie silnie nawilżające, chroni i odbudowuje naskórek oraz wygładza i ujędrnia skórę. Macerat nagietkowy pielęgnuje, odżywia, wygładza, regeneruje, natłuszcza, odkaża skórę, działa także przeciwzapalnie i przeciwropnie. 

Takie masło nagietkowe doskonale nadaje się także do pielęgnacji całego ciała, szczególnie dla osób, które zmagają się z nadmiernie wysuszoną skórą. Jest też cudownym kompresem dla spalonej słońcem skóry.

Jeśli macie potrzebne półprodukty to zachęcam Was bardzo do zrobienia takiego kremu w domu. Nie dość, że jest uniwersalny i naturalny to jeszcze ma świetne działanie.

Pozdrawiam!

Madie

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • http://www.panna-pedantka.blogspot.com Panna Pedantka

    Konsystencja świetna :) Muszę kiedyś wypróbować lanolinę.