Pół roku z dietą 5:2

IMG_4640

Właśnie minęło pół roku z dietą 5:2, o której pisałam Wam tutaj. Miałam o wynikach pisać co miesiąc, ale na początku naprawdę nie było cudownych efektów. Moja waga zawsze była prawidłowa, nie miałam z nią żadnych kłopotów, ale kilka kilogramów mniej raczej by mi nie zaszkodziło, więc efekty zaczęły pojawiać się bardzo powoli. Ale zacznijmy od początku.

pół roku z dietą dr Mosleya (5)

Dieta dr. Mosley’a polega na tym, że przez dwa wybrane dni w tygodniu ograniczam ilość spożywanych posiłków, tak by ich kaloryczność była minimalna i wynosiła 500 kcal. Te dni to tzw. dni postu. Pozostałe dni to dni żywienia, podczas których jem jak najbardziej normalnie, pozwalam sobie na małe przyjemności, ale nie przekraczam 2000 kcal i staram się jeść zdrowo.

pół roku z dietą dr Mosleya (7)

Jak wyglądała moja dieta przez te pół roku? Nie poszczę sama, cały czas towarzyszy mi w poście mama, a to naprawdę ułatwia sprawę, ponieważ posiłki postne gotujemy razem i wspieramy się podczas głodu. Stwierdziłyśmy wspólnie, że najlepiej będzie pościć w poniedziałki i piątki i w te dni jemy tylko jeden posiłek 500 kcal. Jest to obiad i jemy go w godzinach 13 – 15, przy czym im później tym lepiej {ponieważ wtedy łatwiej wytrzymać do końca dnia}. Dzięki temu pościmy 18 godzin przed obiadem {od kolacji poprzedniego dnia} i 18 godzin po {do śniadania około godziny 8.00}. W czasie postu pijemy bardzo dużo herbaty z cytryną {5 -6 kubków}, latem była to także woda mineralna, dzięki temu zapełniamy troszkę żołądek. Czasem dodatkowo zjemy jabłko lub marchewkę, gdy nie możemy naprawdę wytrzymać.

pół roku z dietą dr Mosleya

Od razu przyznaję, że te 500 kcal to jest mało i normalnie czuję głód {ale nigdy nie bolał mnie przez to żołądek}. Tak naprawdę nie jest on taki straszny, wystarczy pozytywnie się nastawić i nie myśleć za dużo o jedzeniu {na pewno nie przeglądajcie Instagrama, bo tam same jedzeniowe pyszności czyhają}. Najłatwiej jest przetrwać post mając co po prostu robić. Praca, hobby, coś co Was wciągnie i sprawi, że zapomnicie o głodzie jest właściwym rozwiązaniem.

pół roku z dietą dr Mosleya (4)

Oczywiście najprzyjemniejszą częścią dnia postnego jest obiad. Człowiek, aż delektuje się każdym kęsem jedzenia i naprawdę go docenia. Dzięki książce dr. Mosley’a Dieta 5:2 i dodatkowej z przepisami do tej diety, znalazłam sporo nowych ulubionych dań np. chilli wegetariańskie, szukszukę (na zdjęciu powyżej) i pizzę wegetariańską. Czas ich przygotowania to 20-30 minut, a na talerzu samo zdrowie.

pół roku z dietą dr Mosleya (8)

W dnie żywienia {dni niepostne} jem jak najbardziej normalnie, wcale nie liczę kalorii ani nie odmawiam sobie słodyczy. Pewnie gdybym nie była takim łasuchem to schudłabym jeszcze więcej, a tak to moje wyniki są takie:

W ciągu tych 6 miesięcy schudłam około 4 kg, moje BMI zmalało z 21,97 do 20,62 {chociaż cały czas było prawidłowe}. Niestety nie powiem Wam jak to wyszło wymiarowo, bo niestety zgubiłam zapisane na początku diety wymiary, ale na pewno z rozmiaru M idę zdecydowanie w stronę S przy moich 172 cm wzrostu:)

pół roku z dietą dr Mosleya (9)

Efekty mojej mamy są jeszcze bardziej imponujące, ponieważ w ciągu 6 miesięcy straciła 5 kg i wskoczyła w o rozmiar mniejsze ciuszki. Jej BMI z 25,35 {lekka nadwaga} spadło do 23,66 {waga prawidłowa}.

Takie wyniki mogą wydawać się niezbyt imponujące, ale trzeba wziąć pod uwagę fakt, iż nie ćwiczyłyśmy regularnie {jedyną tak naprawdę formą ćwiczeń był nordic walking i spacery przynajmniej kilka razy w tygodniu po 30 -45 minut, ale nic dodatkowo}, nie odmawiałyśmy sobie słodkości, a nawet powiedziałabym,  że jadłyśmy ich więcej niż zwykle {najczęściej na szczęście jadłyśmy zrobione w domu przysmaki, kilka przepisów znajdziecie tutaj}.

Znacie tą dietę? Może któraś z Was stosuje? Koniecznie piszcie w komentarzach:)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • http://kociamberwpodrozy.blogspot.com Kociamber w podróży

    Gratulacje! Mam podobne BMI do Ciebie przed dietą i z chęcią bym spróbowała – obawiam się jednak, że ciężko mi może być wytrzymać. Fajnie, że w książce są przepisy na 500kcal, bo to na pewno ułatwia życie.

    • http://madie.pl Madieblog

      Spróbuj to naprawdę nie jest takie trudne:) A przepisów aż tak dużo nie trzeba znać, bo zwykły obiad taki codzienny (drugie danie) lekko odtłuszczony i zmniejszony to spokojnie 500 kcal. Nieraz zdarzało mi się jeść nawet pół pizzy pełnoziarnistej z biedronki i wychodziło mniej niż 500:)