Ulubione półprodukty w pięlęgnacji twarzy

Od około 6 miesięcy moja pielęgnacja twarzy składa się tyko z naturalnych półproduktów i olejków. Pomagają one w walce z niedoskonałościami, suchością skóry, a nawet zmarszczkami. Poniżej przedstawię Wam moich półproduktowych ulubieńców. Bez nich nie wyobrażam sobie teraz pielęgnacji:)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kwas hialuronowy

To naturalny mukopolisacharyd występujący w naszym organizmie, dlatego też jest dla nas bezpieczny. Jest bardzo silnie higroskopijny, czyli pochłania wodę z otoczenia. Co to dla nas oznacza w praktyce? To  proste, jeśli kładziemy go na naszą suchą skórę, to wchłaniając wodę z otoczenia jednocześnie nawilża nasza skórę i tym samym zapobiega nadmiernej utracie wilgoci. Dodatkowo działa przeciwstarzeniowo, gdyż pomaga w tworzeniu kolagenu i elastyny oraz ochrania nasza skórę przed wolnymi rodnikami i UV. Dodaję go do każdego zrobionego przeze mnie kosmetyku: serum, kremu, toniku, nawet maseczki. W składzie szukajcie go pod nazwą: Hyaluronic Acid lub Sodium Hyaluronate..

Ciekawostką jest to, że kwas ten stosuje się w także do wypełniania zmarszczek w kosmetyce estetycznej. W kręgach medycznych panuje przekonanie, że kwas hialuronowy jest substancją bezpieczniejszą niż botoks.

Witamina A (retinol)

Witamina A to naturalne związki pochodzenia roślinnego oraz zwierzęcego wykazujące zdolność biologiczną. W organizmie zwierzęcym jest to właśnie retinol. Po zaaplikowaniu na skórę ma on właściwości zmiękczające, wygładzające powierzchnię naskórka, poprawiające koloryt, dba o odpowiednie nawilżenie skóry, poprawia metabolizm  komórkowy i co najważniejsze dla mnie: działa przeciwtrądzikowo, gdyż ma działanie przeciwłojotokowe, przeciwzapalne oraz przeciwbakteryjne. Świetnie sprawdza się jako składnik serum. W składzie szukajcie go pod nazwą: Hydrogenated Retinol lub Caprylic/Capric Triglyceride.

Ekstrakt z zielonej herbaty

Zielona herbata znalazła zastosowanie w kosmetyce, gdyż jest naturalnym antyoksydantem, czyli ma zdolność niszczenia wolnych rodników, odpowiedzialnych za starzenie się skóry. Jej liczne związki m.in. kofeina, tanina i polifenole chronią przed zniszczeniami komórek przez promieniowanie słoneczne, zielona herbata hamuje aktywność enzymów odpowiedzialnych za nasilenie pracy gruczołów łojowych, a w efekcie tworzenie się zaskórników. Dodatkowe działanie antybakteryjne i przeciwzapalne pomaga w leczeniu trądziku i wyprysków skórnych. Moim tonikom nadaje lekko brunatny odcień i piękny zapach. W składzie szukajcie go pod nazwą: Camelia sinensis.

Niacynamid

Być może słyszałyście o nim jako o witaminie B3. Jego miejscowe zastosowanie wzmacnia barierę wilgotności skóry, co wspomaga naturalną produkcję kolagenu. Wzmacnia on także warstwę zrogowaciałą, czyli zewnętrzną warstwę skóry i przyspiesza proces odnowy powierzchniowej skóry, wspomagając likwidację istniejących uszkodzeń, takich jak przebarwienia czy rozszerzone pory.  Jest moim must have w każdym serum. W składzie szukajcie go pod nazwą: Niacinamide.

Mocznik

Ten składnik stał się ostatni hitem w pielęgnacji skóry suchej (moim też!). W stężeniu poniżej 10% działa higroskopijnie – przyciąga wodę, zatrzymuje ją i nie pozwala wyparować. Ponadto zwiększa przepuszczalność warstwy rogowej naskórka i ułatwia składnikom aktywnym wnikanie w głębsze warstwy skóry. W stężeniu powyżej 10% także jest bardzo przydatny, gdyż ma wtedy działanie złuszczające, reguluje on rogowacenie naskórka i zmiękcza go. Przez ponad 40 lat nie był umieszczany w składach kosmetyków ze względu na źle kojarzącą się nazwę, choć był (i jest) produkowany tylko w labolatoriach. W składzie szukajcie go pod nazwą: Urea.

Kwas migdałowy

Kwas ten delikatnie złuszcza warstwę rogowa naskórka. W większych stężeniach złuszcza ją bardzo wyraźnie (skóra złazi nam płatami), ale ma wtedy głębsze działanie. I choć sezon kwasowy się już skończył to wiem, że w następnym roku na pewno do niego wrócę. Przepisy na toniki i peelingi kwasowe znajdziecie TUTAJ.  W składzie szukajcie go pod nazwą: Mandelic Acid.

 W tym momencie jestem w trakcie testowania kolejnych półproduktów, więc może niektóre z nich także dołączą do grona moich ulubieńców.

A wy macie swoich półproduktowych faworytów pielęgnacyjnych?

Pozdrawiam!

Madie

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.