Zapachy inspirowane perfumami znanych marek

IMG_7887

Moje poszukiwania idealnych perfum wciąż trwają. Zdecydowanie nie jest to prosta sprawa, zwłaszcza w moim przypadku, bo wciąż zmienia się mój gust jeśli chodzi o zapachy i zwykle już w połowie buteleczki nie mogę znieść aromatu danego produktu.

Nadal szukam swojego ideału, lubię zapach Elizabeth Arden Green Tea oraz Dolce & Gabanna White Blue, ogromnie spodobał mi się także aromat wody Marc Jacobs Daisy Dream.

IMG_7885

Obecnie jestem w trakcie testowania zapachów zainspirowanych perfumami znanych marek. Nr 050 to Dior J’adore, nr 172 to Ylves Saint Laurent Black Opium, zaś nr 128 to Hugo Boss Nuit.

IMG_7884

Zapachy inspirowane perfumami znanych marek

Moim faworytem jest zdecydowanie zapach inspirowanym perfumami Dior J’adore. Bardzo podobają mi się nuty zapachowe tego produktu: liść bluszczu, biała róża, mandarynka, orchidea, piżmo, fiołek, śliwka, jeżyna, drzewo amarantowe. Tworzą frapująca całość.

Zapach jest świeży, kwiatowy, delikatny i kobiecy, idealny na co dzień. Piękny aromat ukazuje się dopiero po rozpyleniu produktu na skórze, czuć wtedy wyraźnie zapach soczystej mandarynki i świeżo zebranej róży.

Zapach Ylves Saint Laurent Black Opium to cięższy, bardziej tajemniczy aromat. Po rozpyleniu w zagłębieniu nadgarstka wyczuwam w nim zmysłową nutę kawy połączonej z wanilią. Przebija się w nim także aromat jaśminu, kwiatu pomarańczy i różowego pieprzu, przeplatających się z akordami paczuli.

Jest to moim zdaniem bardzo elegancki zapach, dla zdecydowanej i pewnej siebie kobiety, która wie czego chce.

IMG_7886

Ostatni zapach to Hugo Boss Nuit, aromat troszkę dziwny, nie od razu mi się spodobał. Dałam mu jednak szansę i nie żałuję, ponieważ odkryłam w nim ciekawą nutę – lasu. Po kilku minutach noszenia zaczęłam wyczuwać w nim głębię tego aromatu. Jest to zapach zmysłowy, ale w troszkę inny sposób, kojarzy mi się z zapachem wolności i przygody.  Ten zapach to ciekawe połączenie aldehydów*, brzoskwini, kwiatów, mchu i drzewa sandałowego.

*Niestety w takich „inspirowanych” perfumach nie znajdziemy aldehydów pochodzenia naturalnego jak w oryginalnych produktach.

IMG_7885

Minusem tych produktów jest niestety bardzo niska trwałość, jedno psiknięcie za uszami nie wystarcza i muszę spryskać o wiele więcej obszarów ciała, by zapach utrzymał się pół dnia. W związku z tym perfumetki są też mało wydajne, 22 ml ciągłego stosowania  starczy mi na niecały miesiąc. Plusem jest oczywiście niewygórowana cena, 12 zł jest adekwatne do jakości produktów – zapachy są piękne, gorzej właśnie z trwałością.

Perfumetki idealnie nadają się do wypróbowania czy dany zapach nam odpowiada, sprawdzenia jakie nuty zapachowe najbardziej nam się podobają i dopasowania aromatów do siebie.

Lubicie stosować takie mini produkty? Polecacie jakąś konkretną rozlewnię perfum? A może kupujecie tylko oryginały?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • https://www.pieknalia.blogspot.com Pięknalia Blog

    zawsze kupuję oryginały, nigdy pochopnie:) lubię jak ulubiony zapach trwa przy mnie aż do wieczornej toalety. black opium jest świetne, polecam! <3

    • http://madie.pl Madieblog

      Oryginał pewnie jest jeszcze ładniejszy, powącham w Doulgasie przy okazji:)

  • http://www.kosmeo-logy.blogspot.com/ Kosmeonautka

    Ja raczej tylko oryginały – wolę mieć jeden-dwa flakony, ale za to ulubione, trwałe, zdobiące toaletkę i nie budzące wyrzutów sumienia ^^ Od zawsze kocham jabłkowe kompozycje DKNY; od ponad roku marzy mi się wersja złota, tylko funduszy brak… Podstawowy minus mojego podejścia, niestety ;)

    • http://madie.pl Madieblog

      Ja właśnie mam z tym problem, że nie mam swojego zapachu, więc nie chce inwestować w drogie flakoniki, najpierw znajdę ulubieńca, a potem będzie inwestycja:)